Edyta i Steve. Para, której zawdzięczam jedną z najbardziej wzruszających ceremonii ubiegłego roku, a przy tym jeden z najbardziej malowniczych plenerów.

Że ceremonia bardzo wzruszająca, to można udowodnić prawie naukowo, bo pani urzędnicze głos się łamał, a widywałem już tą samą osobę, jak udzielała ślubu parom nawet najbardziej uroczym i ani nawet jej powieka nie drgnęła. Wzruszyła się nawet pani tłumaczka!
Swoją drogą, czytałem ostatnio artykuł o ceremonialnym stroju Szkotów (kto nie wierzy nich napisze, dam linka). Artykuł szczegółowo opisywał wszystkie ważne elementy szkockiego stroju jak rodowy tartan, kilty i ich wielotygodniowe wykonanie, sporran z borsuczego futra i noszony w skarpecie sztylet. I dopiero na końcu ostatniego akapitu napisano że kobiety w Szkocji też mają swój strój i że on też się jakoś nazywa, a w ogóle to nie szata zdobi człowieka, kropka.

A właśnie że zdobi, zapraszam do obejrzenia sesji!