Body detail. To jeden z rodzajów sesji najczęściej zamawianych na prezent. Nie ma nic lepszego niż powiesić w salonie piękne artystyczne akty i cieszyć się zachwytami gości, którzy ze względu na kreatywne oświetlenie nie ma mają pojęcia że na zdjęciach jesteś właśnie Ty (lub Twoja żona której podarowałeś kupon na sesję)

Problem jest z nazewnictwem, bo jak nazwać zdjęcia aktu, gdzie mniejsze znaczenie ma otoczenie, nastrój i światło dzienne, a większe studium ludzkiego ciała, do którego dodajesz tylko światło błyskowe? Żadna nazwa nie pasuje. Ani nagość artystyczna (przecież inne sesje nie muszą być mniej artystyczne) ani akt w studio, bo studio to tylko pomieszczenie. Moi klienci często proszą “nie o sesję buduarową tylko po prostu to drugie coś”.

Zatem “to drugie coś”, to takie coś, kiedy nie mamy żadnych “pomocy naukowych” jak pięknie urządzony apartament, światło dzienne czy łóżko. Tylko ciało, światło błyskowe, odpowiednia poza i fotograf który to wszystko tak ustawi, że będzie wyglądać idealnie. Acha, przydaje się jeszcze modelka! Tutaj, w roli modelki wystąpiła nie mniej idealna Magda.