Fajnie jest dostać sesję zdjęciową w prezencie na urodziny. To znaczy tak mi się wydaje, bo nigdy nie dostałem, choć wielokrotnie takowe wykonywałem. Byłby to dowód statystyczny że lepszy ze mnie fotograf niż model (brat, kolega, kochanek, mąż, obywatel, etc.). A urodzin, niczego sobie nie ujmując, trochę już się przydarzyło.

O ile jednak dostać sesję w prezencie musi być fajnie, to dostać ją od praktycznie całkiem_nieznajomego nieznajomego musi być przemegasuper.

Sesja w prezencie od nieznajomego wygląda tak: