Ślub miał miejsce w połowie września, ale zapamiętam na długo ze względu na “przygodę przedślubną”. Okazało się bowiem, że kiedy wyjeżdżając z domu ustawiałem nawigację w komórce, nagle stwierdziła ona że mnie nie zna, więc nijak mnie nigdzie nie doprowadzi (widocznie akurat tej nocy postanowiła się nie pytając nikogo o zdanie zaktualizować, na wszelki wypadek usuwając zapamiętane dane konta).

Czasu było sporo, bo zawsze wyjeżdżam wcześniej, ale w takich chwilach “sporo” to mniej niż zwykle. Najlepsze co udało mi się wymyślić to wysłanie płatnego sms aktywującego usługę na 3 dni. A jako że skutku nie było, w jego ślad poszły jeszcze kolejne dwa. Kiedy program w tajemniczy sposób się aktywował po godzinie (3 razy równocześnie na te same 3 dni), już dojeżdżałem na miejsce “na czuja”, bezbłędnie doprowadzony na drugi koniec Warszawy chyba tylko przez mój podświadomy wykrywacz dobrej imprezy. Technologia jednak uzależnia, przy pierwszym fotografowanym ślubie chyba w ogóle nie miałem jeszcze nawigacji i wydawało mi się to normalne. Aparat fotograficzny już chyba miałem.

Zapraszam do obejrzenia sesji narzeczeńskiej i relacji ze ślubu Ani i Piotra.

Przygotowania i wesele: Villa Park Julianna w Julianowie koło Piaseczna. Ceremonia: kościół Wniebowzięcia NMP w Konstancinie Jeziornie.