Magda i Marko to hat-trick. Okazało się bowiem że w ciągu października – listopada udało się sfotografować 3 śluby gdzie panna młoda była Warszawianką a pan młody nie mówił po polsku. I to pod rząd!
Ania i Nandahl, Kasia i Tamer i Magda i Marko. Może jestem wysoko w google pod „a wedding photographer from Warsaw Poland that prefers non polish grooms”?
Tak czy inaczej w związku że taka okoliczność przydarza mi się coraz częściej, często wysyłam kilka zdjęć zaraz po ceremonii. I co się okazuje? Fajne dzieciaki, te z zdjęcia, ale to cudze dzieci są i schodami idą cudze nogi. Czyli poszedłem sobie schodami ludźmi z „obcego” ślubu. Całe szczęście że potem trafiłem na dobrą salę, gdzie były już same „nasze dzieci” i „nasi goście” z „naszymi nogami” 🙂
A jednak zdjęcia trochę szkoda bo fajne. Chociaż z drugiej strony – podobno wszystkie dzieci nasze są.
Tradycyjnie zapraszam do działu o fotografii ślubnej w Warszawie i okolicach.

A tak swoją drogą, tu się pojawiły w mięczyczasie zdjęcia ślubne M&M.